Moralne aspekty posługi w konfesjonale u progu XXI wieku

 The moral aspects of hearing confession at the turn of the 21 st century

Andrzej Bohdanowicz, Gniezno
 
 
Tak sformułowany temat, zostanie rozwinięty w trzech zasadniczych częściach. Najpierw postaramy się ukazać kontekst posługi w konfesjonale dziś oraz trudności, zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne, na które w tym obszarze napotykamy. W dalszej części zostaną przedstawione niektóre próby poszukiwań nowych sposobów dotarcia do wiernych z przesłaniem miłosierdzia, a na koniec kilka praktycznych postulatów natury duszpasterskiej.
 
 
Sakrament pokuty wobec wyzwań XXI wieku
 
Ojciec Bernard Bro w wydanej w 1973 r. we Francji książce Znak przebaczenia zauważa, że „Spowiedź, chociaż istnieje, nabrała we współczesnym świecie innego charakteru. (…) Historycy kwestionują aktualną dyscyplinę sakramentu pokuty, psychologowie uwalniają nas od poczucia winy. Opór wiernych i zmęczenie księży prowadzą do tego, że stosunek do spowiedzi jest dzisiaj niechętny i że często z niej po prostu rezygnujemy”[1].
Przyczyny pojawiających się trudności w zakresie praktyki sakramentu pokuty są różnorodne. Nie dotyczą one wyłącznie, ani w pierwszym rzędzie, poszczególnych problemów dogmatycznych, pastoralnych czy dyscyplinarnych, lecz wynikają raczej z kryzysu współczesnego człowieka i jego trudności ze zrozumieniem samego siebie[2]. Można wręcz powiedzieć, iż człowiek pobłądził w samym sobie (Soren Kierkegaard). Coraz wyraźniej obserwujemy także osłabienie zmysłu moralnego i religijnego, zanik poczucia grzechu oraz zupełny brak zrozumienia jego istoty. Świadczą o tym choćby pewne, dość typowe stwierdzenia naszych penitentów: np. zjadłem w piątek przez pomyłkę mięso, nie byłem w niedzielę w kościele, ponieważ byłem chory, słuchałam na leżąco „Radia Maryja”. Możemy także mówić o pewnym formalizmie i rutynie w spowiadaniu się.
 Zastanawiając się nad zmianami na przestrzeni wieków w postrzeganiu grzechu przez samego człowieka można odwołać się do dwóch kluczowych kategorii – pielgrzyma i spacerowicza. Dawniej człowiek postrzegał siebie jako pielgrzyma posiadającego jakiś cel, wszystko, co go od tego celu odwracało, było grzechem. Dzisiaj dominuje kategoria spacerowicza - nie dąży on do czegoś ostatecznego. Dla niego ważne jest poczucie, że tu i teraz jest mu dobrze. Celem więc w dużej mierze staje się życie chwilą, dotarcie do coraz większej ilości rozmaitych bodźców, które miałyby wypełnić emocjonalne głody człowieka, wynikające głównie z pragnienia bycia kochanym.
Także współczesna psychologia, a nawet genetyka często usprawiedliwiają człowieka. Analizując źródła konkretnego złego czynu, wskazują na przyczyny istniejące poza nim. Twierdzi się, że czynniki zewnętrzne ograniczają winę, lub mówi się wprost o genetycznych uwarunkowaniach określonych złych zachowań. W konsekwencji dochodzi do swoistego rodzaju uspokojenia sumień[3]. Do istniejącego kryzysu przyczyniają się także nie zawsze jasne kryteria rozróżnienia grzechów ciężkich i powszednich, zbyt indywidualistyczne podejście do sakramentu pojednania, zapomnienie o jego wymiarze wspólnotowym, braki w formacji po stronie samych spowiedników oraz dający się także zauważyć kryzys autorytetu i wiarygodności Kościoła[4]. Można do tego jeszcze dodać wciąż obecną w polskich parafiach praktykę spowiadania podczas Mszy św., brak odpowiednich warunków do sprawowania tego sakramentu, jak np. wyciszonych konfesjonałów, kaplic pojednania, zapewniających penitentom konieczną dyskrecję, ale także możliwość spotkania się ze spowiednikiem „twarzą w twarz”.
Obecnie, w związku z rewolucją informatyczną stajemy wobec nowych wyzwań - elektroniczne środki przekazu sprawiają, że zmienia się nie tylko nasze rozumienie czasu i przestrzeni, ale także inaczej postrzegamy nasz kontakt z drugim człowiekiem. Czy można zatem wyobrazić sobie spowiedź sakramentalną, w której kontakt penitenta ze spowiednikiem odbywa się poprzez Internet? Chyba żaden z sakramentów nie zmieniał swej formy w ciągu wieków w tak dużym stopniu, jak sakrament pokuty. Przeszedł on ewolucję od spowiedzi raz w życiu, aż do praktykowania częstej spowiedzi na przykład co 2 tygodnie, tzw. spowiedzi z pobożności. Dziś sakrament pokuty najczęściej przybiera formę krótkiej i anonimowej spowiedzi w zaciszu konfesjonału. Patrząc na zmiany cywilizacyjne nasuwa się pytanie, czy jego obecna forma jest formą ostateczną i definitywną? Sądzę, że nic nie wskazuje na to, aby tak właśnie było[5].
Dziś oczywiście nie można jeszcze wyspowiadać się przez Internet, co wynika raczej z obowiązującej dyscypliny sprawowania sakramentu pokuty, a nie z jego istoty. Dyscyplina jest natomiast czymś, co znajduje się w gestii Kościoła i jako taka może zostać zmieniona. Nasze pytanie nie dotyczy zatem tego, czy jakiś ksiądz mógłby obecnie zaproponować spowiedź przez Internet, bo nie mógłby..., ale tego, czy Stolica Apostolska mogłaby zezwolić pod pewnymi warunkami na taką spowiedź? Warto przypomnieć, iż Jan Paweł II wyraził życzenie, aby Internet stał się przedmiotem pastoralno-teologicznej refleksji Kościoła. Dlatego też, nie musimy się bać pytań i dyskusji o możliwości spowiadania się przez Internet.
Obowiązujące przepisy Kościoła i ich interpretacja wskazują, iż w spowiedzi św. chodzi o osobowe i bezpośrednie spotkanie penitenta ze spowiednikiem[6]. Tymczasem w obowiązującej formule sprawowania sakramentu pokuty, przez kratki konfesjonału, zazwyczaj niewiele albo nic nie widać. Jeśli penitent się nie przedstawi, to zdarza się, że ksiądz myli się znacznie, co do wieku, a nawet, płci penitenta. Kontakt penitenta ze spowiednikiem ma najczęściej charakter jedynie słuchowy - kapłan słyszy wyznającego swoje grzechy oraz zapewniającego o żalu za nie penitenta, ten zaś pouczającego, zadającego pokutę i udzielającego rozgrzeszenia kapłana. Niekiedy rozgrzeszenie udzielane jest półgłosem, a w dodatku penitent często odmawia w tym czasie jakieś własne modlitwy, tak że czasami trzeba tradycyjnie odpukać, aby ten zorientował się, że już otrzymał rozgrzeszenie. Spowiedź zazwyczaj jest anonimowa, tzn.  spowiednik nie zna penitenta przed spowiedzią, ani nie poznaje go w trakcie jej trwania; wie jedynie, że rozmawiał z jakimś człowiekiem, który wyznał określone grzechy. Czy tego rodzaju sytuację można określić, jako osobowe i bezpośrednie spotkanie ze spowiednikiem? Odwoływanie się do wymogu bezpośredniego spotkania spowiednika z penitentem, jeśli większość tradycyjnych a przecież jak najbardziej ważnych i godziwych spowiedzi odbywa się bez niego, musi rodzić pewne wątpliwości i znaki zapytania. Częściej mamy do czynienia jedynie ze słuchowym kontaktem spowiednika i penitenta (spowiedź uszna), co jednak trudno uznać za spotkanie w pełnym tego słowa znaczeniu. Tak więc twierdzenie, iż bezpośrednie spotkanie spowiednika i penitenta należy do istoty spowiedzi, należałoby zweryfikować.
Czy zatem pośrednictwo Internetu pozwalałoby zachować istotne dla sakramentu pokuty wymogi? Stosując elektroniczne środki przekazu penitent mógłby skontaktować się z kapłanem, a następnie wyznać swoje grzechy i wyrazić żal oraz postanowienie poprawy, kapłan natomiast mógłby zadać odpowiednie pytania penitentowi, pouczyć, zadać pokutę i rozgrzeszyć. Warto pamiętać, że formuła rozgrzeszenia jest modlitwą, a zarazem stwierdzeniem o sądowniczym charakterze, ze swej istoty nie musi być ograniczona przestrzenią - rozgrzeszający kapłan nie musi mieć penitenta blisko siebie w sensie fizycznym[7]. Nie ma przecież fundamentalnego znaczenia to, czy kapłan rozmawia z penitentem znajdującym się po drugiej stronie kratek konfesjonału, czy po drugiej stronie łącza internetowego. Komputer daje możliwość komunikowania się poprzez pisanie w tym samym czasie, a także poprzez mówienie, co więcej, można przy pomocy komputerowych kamer doskonale się widzieć i patrzeć sobie w twarz za pośrednictwem monitora. Aby uniknąć różnego rodzaju nadużyć, np. dowcipów fałszywych penitentów, należałoby ograniczyć możliwość spowiedzi przez Internet do przypadków, w których spowiednik osobiście zna penitenta. Na przykład, kiedy ktoś wyjeżdża na dłuższy okres do innego kraju (co aktualnie ma miejsce w Polsce na masową skalę), a ma stałego spowiednika, to mógłby wówczas kontaktować się z nim za pomocą Internetu. Elektroniczna spowiedź u kapłana znającego penitenta, podobnie jak tradycyjna spowiedź w konfesjonale, zakłada rozmowę i pomoc w formowaniu prawego sumienia i dobrych pragnień. Różni je jedynie to, iż ta druga odbywa się przez Internet. Nie widzę powodu, aby twierdzić, iż Bóg nie mógłby, albo nie chciałby udzielić sakramentalnego przebaczenia skruszonemu grzesznikowi wyznającemu swoje grzechy kapłanowi przy użyciu komputera. 
Warto też zauważyć, iż czymś zasadniczo innym od spowiedzi przez Internet jest spowiedź w Internecie. To drugie określenie odnosi się do rzeczywistości wirtualnej, pozbawionej kontaktu z realną wspólnotą. Natomiast wyrażenia „za pośrednictwem Internetu”, czy też „przez Internet” zakładają wspólnotę, tyle że stworzoną za pośrednictwem Internetu. Nawet niezbyt wytrawny znawca technik surfowania w sieci, może z łatwością natrafić na strony oferujące możliwość spowiedzi w cyberprzestrzeni. Oto konkretny przykład: po wpisaniu na wyszukiwarce hasła: „spowiedź on-line” ukazują się linki z różnymi adresami. Pod jednym z nich można przeczytać:
Witam!
Szanowni internauci (grzeszni)!
Jest już możliwość odpuszczenia winy za grzechy poprzez Internet. Spowiedź on-line jest czymś poważnym i nie służy do zabawy. By rozgrzeszenie było prawdziwe, wszystkie pola powinny być wypełnione uczciwie i sumiennie.
Po wejściu do programu „wirtualny penitent” musi odpowiedzieć na kilka pytań:
- Czy przeprowadziłeś rachunek sumienia ? TAK, NIE
- Czy żałowałeś za grzechy ? TAK, NIE
- Czy odmówiłeś zadaną poprzednio pokutę ? TAK, NIE
Następnie pokazuje się wolne pole, w którym należy wpisać swoje grzechy, potem odpowiedzieć na pytanie: Czy masz zamiar się poprawić ?Jeśli ten etap „spowiedzi” mamy już za sobą, pojawia się informacja, iż trwa połączenie z Bogiem i transfer grzechów oraz ich odpuszczanie. Na końcu penitentowi wyświetla się plansza z napisem: oto twoja pokuta (np. litania, dobry uczynek itp.). Można także wydrukować potwierdzenie spowiedzi. Oto treść takiego potwierdzenia:
Spowiedź On-Line
Potwierdzenie Spowiedzi:
------------------------------
Niniejszy certyfikat potwierdza, że Andrzej wyspowiadał się. Grzechy zostały odpuszczone. AMEN.
------------------------------
Data oczyszczenia z grzechów : 29.06.2006r.
Dokument sporządzony drogą elektroniczną – nie wymaga pieczęci ani podpisu. Korzystaj ze Spowiedzi on-line co najmniej raz w miesiącu. Chyba, że nie grzeszysz”.
 
Takie propozycje może ktoś nazywać niewinną zabawą, ale czy rzeczywiście tak jest? Czy nie mamy tu do czynienia z próbą relatywizowania tego, co sakralne, obśmiania tego, co dla wielu ludzi istotne w ich życiu? Cyberprzestrzeń ma pewne niepokojące implikacje dla religii, jak i dla innych dziedzin życia. W dokumencie Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu czytamy: „Rzeczywistość wirtualna, nie jest zamiennikiem Realnej Obecności Chrystusa w Eucharystii, sakramentalnej rzeczywistości innych sakramentów i współudziału w kulcie sprawowanym w żywej wspólnocie. W Internecie nie ma sakramentów; a nawet doświadczenia religijne, możliwe w nim dzięki łasce Boga nie są wystarczające w oderwaniu od współdziałania z innymi wiernymi w świecie rzeczywistym”[8].
Do obecnych problemów związanych ze sprawowaniem sakramentu pokuty i pojednania przyczyniają się także trudności wewnętrzne Kościoła, tj. sami szafarze tego sakramentu. Pomimo gorliwości i zaangażowania się niektórych prezbiterów w posługę w konfesjonale, generalnie obserwujemy niestety wzrastającą tendencję do ucieczki kapłanów z konfesjonału, bylejakości w posłudze oraz własnych zaniedbań na tym polu, np. brak stałego spowiednika czy regularnej spowiedzi. Tymczasem Jan Paweł II wielokrotnie wzywał, aby najpierw sami kapłani odkrywali piękno Sakramentu Pojednania[9]. Kapłani powinni przeżywać go jako nieustannie oczekiwaną łaskę, źródło energii i nowego zapału, potrzebnego w ich posługiwaniu i dążeniu do świętości[10]. Wcześniej, w adhortacji Reconciliatio et paenitentia, papież napisał: „Duchowe i apostolskie życie kapłana, (…) poziom tego życia i jego żarliwość, zależy od wytrwałego i sumiennego osobistego korzystania z Sakramentu Pokuty. (…) Sprawowanie Eucharystii i szafarstwo innych sakramentów, zapał duszpasterski, stosunki z wiernymi, komunia ze współbraćmi, współpraca z biskupem, życie modlitwy, jednym słowem całe życie kapłańskie nieubłaganie doznaje uszczerbku, jeśli brak w nim, wskutek niedbalstwa czy innych przyczyn, regularnego, przenikniętego autentyczną wiarą i pobożnością zwrócenia się do Sakramentu Pokuty. Gdyby jakiś ksiądz nie spowiadał się, lub spowiadał się źle, bardzo szybko odbiłoby się to na samym jego kapłaństwie i sprawowaniu kapłaństwa, co dostrzegłaby również Wspólnota, której jest pasterzem”[11].
 
 
Poszukiwanie nowych sposobów dotarcia do wiernych z przesłaniem Bożego miłosierdzia
 
Wielu teologów widząc kryzys sakramentu pokuty, dochodzi do wniosku, że trzeba nieustannie poszukiwać nowych możliwości pojednania ludzi z Bogiem i równocześnie wracać do bogactwa możliwych form pokuty, które teologia katolicka jakby zagubiła[12]. Jedną ze znanych w tradycji Kościoła pozasakramentalnych   dróg   pojednania, która może przyczynić się do bardziej owocnego przeżywania sakramentu pokuty jest tzw. spowiedź pojednania. Jest ona pewną odmianą spowiedzi przed osobą świecką[13], znaną w Kościele, lecz na skutek mocno zaakcentowanego przez św. Tomasza i Dunka Szkota rozgrzeszenia sakramentalnego udzielanego przez kapłana oraz z uwagi na usztywnienie stanowiska Kościoła wobec Reformacji - zaginęła. Spowiedź pojednania polega na wyznaniu grzechów bezpośrednio człowiekowi, przeciwko któremu się zgrzeszyło, np. kłótnią, pozbawieniem go czci, oczernieniem itp. Może przyjąć formę przeprosin, uściśnięcia ręki, a nawet nie wypowiedzianej, lecz zaniesionej w myśli modlitwy wstawienniczej. Nie trzeba nikogo przekonywać, że takie proste formy zachowania chrześcijan mają swoje znaczenie zbawcze. Tego rodzaju „spowiedź” mogłaby mieć szczególne znaczenie w „Kościele domowym”, w kapłańskiej misji rodziców wobec dzieci, małżonków względem siebie oraz wśród przyjaciół. Wiele trudności w rodzinach, parafiach, wspólnotach zakonnych i kapłańskich wynika z nie doceniania i nie praktykowania tych form pokuty. W konsekwencji prowadzi to do pogłębiania się napięć, wzajemnych niechęci, negatywnych uczuć, co w znacznym stopniu utrudnia i komplikuje codzienne życie oraz przyczynia się do złego wizerunku wspólnoty chrześcijańskiej. 
Z pewnością do praktykowania tego rodzaju „indywidualnej spowiedzi” potrzeba nie tylko dojrzałej osobowości i zdrowej duchowości, ale także głębokiej wiary. Nie jest bowiem łatwo przyznać się do grzechu przed swoim proboszczem, czy kolegą kapłanem. Taka postawa może jednak przyczynić się do kształtowania w nas prawdziwej postawy pokuty. Może być skutecznym środkiem przygotowania się do owocnego przeżycia sakramentu - to przecież pojednania się z bliźnimi domaga się od nas sam Bóg („Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” Mt 5, 23-24). Pojednanie jest bowiem ściśle powiązane z nawróceniem serca[14].
W tym kontekście bardzo jednoznacznie brzmią słowa Jana Pawła II zapisane w posynodalnej adhortacji o pojednaniu i pokucie w dzisiejszym posłannictwie Kościoła Reconciliatio et paenitentia. Kościół, chcąc być sprawcą pojednania, winien stawać się Kościołem pojednanym. W tym prostym i przejrzystym określeniu kryje się przekonanie, że jeśli Kościół skutecznie chce wzywać świat do pojednania, winien stawać się coraz bardziej wspólnotą uczniów Chrystusa, których jednoczy chęć nawracania się stale do Pana, i życia godnego nowych ludzi, w duchu pojednania. Ludziom współczesnym, oczekującym konkretnego świadectwa życia, Kościół winien dawać przykład pojednania przede wszystkim w swoich szeregach; dlatego wszyscy musimy pracować nad zmniejszeniem napięć, przezwyciężeniem podziałów, uzdrowieniem ran zadawanych sobie wzajemnie; szukać natomiast jedności w tym, co jest podstawowe dla wiary i życia chrześcijańskiego, w myśl starożytnej maksymy: in dubiis libertas, in necessariis unitas, in omnibus caritas[15]. Jednak warunkiem koniecznym spowiedzi pojednania jest uznanie swojego grzechu, a siebie za grzesznika. Dopiero później można mówić o właściwym pojednaniu z Bogiem, obejmującym zdecydowane zerwanie z grzechem i czynienie pokuty[16].
Kolejnym przykładem poszukiwania nowych sposobów dotarcia do wiernych z przesłaniem miłosierdzia jest pojawienie się tzw. „jeżdżących konfesjonałów”. Od marca 2004 roku po Niemczech krąży mini-bus Volkswagen z ogromnym napisem „Beichte”(spowiedź), którego wnętrze zaadoptowano na kaplicę pojednania. Inicjatorem   pomysłu jest organizacja „Kirche in Not” („Kościół w potrzebie”), a celem przedsięwzięcia wzbudzenie wśród wiernych zainteresowania sakramentem pokuty i umożliwienie im rozmowy duszpasterskiej z kapłanem. „Beichtmobil” mogą bezpłatnie zamówić niemieckie parafie przy okazji organizowania większych imprez lub też bez specjalnych okazji np. jako formę reklamy spowiedzi. Sekretarz Jana Paweł II ks. kard. Dziwisz w liście, w którym przekazuje błogosławieństwo Ojca św. dla tej inicjatywy napisał, że stanowi ona istotny wkład w propagowanie posługi pojednania (por. 2 Kor 5,18) i przyczynia się do wprowadzania w życie szeroko dyskutowanych form nowej ewangelizacji Europy.
Kamizelka z napisem „spowiedź” i „talon na spowiedź” to z kolei pomysł wiedeńskich ojców kapucynów. Inspiracją do tego, aby wędrować przez miasto w Adwencie i Wielkim Poście w kamizelce ostrzegawczej z napisem „spowiedź”, był wyżej opisany projekt niemiecki. Jako powierzchnię reklamową wybrano kamizelki odblaskowe, gdyż zbiegło się to w czasie z wprowadzeniem obowiązku jej posiadania w aucie (od 1 maja 2005 r.). Jeden z braci napisał na takiej kamizelce „Beichte” oraz umieścił na niej adres internetowy kapucynów: www.kapuziner.at. Na wskazanej stronie można znaleźć informacje, m.in. o: miejscu i czasie dyżurów spowiedniczych, podstawowe wiadomości dotyczące sakramentu pokuty, zamieszczony wzór rachunku sumienia oraz różne modlitwy. Brat ubrany w habit i w kamizelkę zaczął wędrować po mieście i starał się dotrzeć do dużych skupisk ludzkich: ulic handlowych, jarmarków adwentowych czy miejsc masowej rekreacji. W ten sposób powstała chodząca reklama spowiedzi. Każdy kto wykazał zainteresowanie i zapytał o szczegóły, otrzymywał talon, na którym podane były adresy i czas, gdzie można się wyspowiadać, oraz krótki rachunek sumienia, co miało zachęcić go do przystąpienia do sakramentu pojednania.
            Skąd pomysł na talon propagujący spowiedź? Otóż w ostatnich latach do ulubionych prezentów świątecznych Austriaków należą talony towarowe na określoną kwotę, uprawniające do nabycia produktów dostępnych w konkretnym sklepie. W ten sposób zamiast wręczania pieniędzy daje się możliwość wyboru prezentu samemu. Za towar ofiarodawca zapłacił z góry. Podobnie Pan Bóg, motywowany miłością do nas ludzi (por. J 3,16) z góry zapłacił także za grzechy ludzkości przez odkupieńczą śmieć swego syna Jezusa Chrystusa. W sakramencie pojednania Pan Bóg przebacza nam grzechy zawsze za darmo. O tym ma nam właśnie przypomnieć talon na spowiedź.
Wychodzenie naprzeciw ludziom i szukanie ich w imię Boga i dla Boga, a w ostatecznym wymiarze w celu ich zbawienia, to misja powierzona Kościołowi. Mówił o niej Benedykt XVI w czasie Mszy św. na zakończenie Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii. Papież przypomniał wówczas nie tylko ludziom młodym, ale całemu Kościołowi, iż ten, kto odkrył Chrystusa, musi prowadzić do Niego innych. Nie można zatrzymywać dla siebie ogromnej radości. Konieczne jest jej przekazywanie. Na szerokich połaciach świata występuje dzisiaj dziwne zapominanie o Bogu. Wydaje się, że wszystko toczy się jednakowo także bez Niego. Jednocześnie jednak występuje też poczucie frustracji, niezadowolenia z wszystkiego i z wszystkich. Chce się wołać: nie można żyć w ten sposób! Naprawdę nie! (…) Pomóżcie ludziom odkrywać prawdziwą gwiazdę, która wskazuje drogę: Jezusa Chrystusa! My sami starajmy się poznawać Go coraz lepiej, aby móc w przekonujący sposób prowadzić do Niego także innych.


[1] B. Bro, Znak przebaczenia, Warszawa 1973, s. 7.
[2] Por. W. Kasper, Antropologiczne aspekty pokuty, „Communio” 5 (1984), s. 63.
[3] Por. K. Lehmann, Utracona zdolność nawrócenia, „Communio” 5 (1984), s. 78 – 79.
[4] Por. Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, Rzym 1984, nr. 26, 29.
[5] „Nikomu nie zabrania się spowiadać za pośrednictwem tłumacza, z wykluczeniem wszakże nadużyć i zgorszenia...” (kan. 990). Natomiast kan. 983 par. 2 precyzuje: „Obowiązek zachowania tajemnicy ma także tłumacz, jeśli występuje...”. Widzimy zatem, że obecna dyscyplina sprawowania sakramentu pokuty dopuszcza pośrednictwo. Podobnie zresztą przez pełnomocnika (per procuratorem) można ważnie zawrzeć sakrament małżeństwa - nupturienci nie muszą być osobiście obecni podczas zawierania związku małżeńskiego (KPK, kan. 1104 i 1105). Nasuwa to myśl o możliwości pośredniczenia elektronicznego w przypadku spowiedzi.
[6] W Kodeksie Prawa Kanonicznego czytamy: „W sakramencie pokuty, wierni wyznający uprawnionemu szafarzowi grzechy, wyrażający za nie żal i mający postanowienie poprawy, przez rozgrzeszenie udzielone przez tegoż szafarza, otrzymują od Boga odpuszczenie grzechów po chrzcie popełnionych i jednocześnie dostępują pojednania z Kościołem, któremu grzesząc zadali ranę” (kan. 959). Katechizm Kościoła Katolickiego zaś stwierdza między innymi: „Sakrament pokuty składa się z trzech aktów penitenta oraz z rozgrzeszenia kapłana. Aktami penitenta są: żal za grzechy, spowiedź lub ujawnienie grzechów przed kapłanem oraz postanowienie wypełnienia zadośćuczynienia i czynów pokutnych” (nr 1491).
 
[7] Np. błogosławieństwo Ojca świętego za pośrednictwem telewizji jest ważne dla tego, kto patrząc na ekran telewizora przyjmuje je z wiarą.
[8] Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu, Kościół a Internet, Rzym 2002 , nr 9.
[9] Por. Jan Paweł II, List do kapłanów na Wielki Czwartek 2002 r., Rzym 2002, nr 3.
[10] Por. tamże, nr 4.
[11] Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, nr 31.
[12] Por. H. Schuermann, Osterfeier und Busssakrament, „Liturgisches Jahrbuch” 8 (1958), s. 11-18; H. Meier, Beichte und Seelenfuehrung, „Orientierung“ 29 (1965), s. 133-137; J. Dreissen, Neuorientierung der Busskatechese, „Katechetische Blaetter“ 91 (1966), s. 217-222.
[13] „W starochrześcijańskiej praktyce pokutnej cała wspólnota wstawiała się przed Bogiem za grzesznika i pokutowała razem z nim. Z tej właśnie tradycji we wczesnym i późnym średniowieczu rozwinęła się teologia i praktyka spowiedzi przed świeckimi. Uważano ją za środek zwyczajny do zmazania grzechów powszednich”, T. Reroń, Drogi grzesznika ku pokucie i pojednaniu, „Sosnowieckie Studia Teologiczne” 5 (2001), s. 63. 
[14] Por. Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, nr 8.
[15] Por. tamże, nr 9.
[16] Por. tamże, nr 13.